Rozważania

Wyraźnie dostrzegam podobieństwo tematyki dzisiejszego czytania z Listu św. Pawła i Ewangelii, gdyż oba mówią o pożegnaniach, są  podsumowaniami działań Jezusa na ziemi i Św. Pawła w Azji, czyli można by powiedzieć dwóch największych głosicieli Królestwa Bożego.
Chyba każdemu z nas zdarzyła się taka chwila, kiedy wszystko wydaje się być jasne, zaklepane, umówione z kimś czy ogarnięte. I nagle łup! Wszystko się wali, ktoś coś zapomniał, inaczej zrozumiał pomylił termin. Niezrozumienie - częste zjawisko pojawiające się w relacji z drugim człowiekiem.
Ostatnio, z powodu natłoku różnych obowiązków, zaniedbałam napisanie dwóch rozważań.
Dziś mój wzrok utknął na imieniu tego mądrego człowieka - Apollos. Moje pierwsze skojarzenie to Apollo z rzymskiej mitologii (a wtedy jeszcze nie mitologii a obowiązującej religii). Być może rodzice nadali mu takie imię na cześć tego boga?
Często nie rozumiem słów, które wypowiadał Jezus. Rodzi to we mnie frustrację. Pokonuję ją prosząc Boga o wytłumaczenie.
Wszyscy znamy dobrze Tomasza „Niewiernego” z tego, że chciał dotknąć ran Zmartwychwstałego Jezusa. Ale jak się okazuje taka postawa Tomasza nie była przypadkowa. Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas do ostatniej wieczerzy.
W niedzielę Ewangelia o uczniach idących do Emaus mówiła o tym, że Eucharystia otwiera oczy na Boga, dzisiejsza zwraca uwagę na to, że Eucharystia daje życie.
Dziś w Ewangelii Jana widzimy Jezusa, który bardzo konkretnie daje uczniom wskazówki co mają zbrobić, aby służyć. Po pierwsze mają obumrzeć dla świata, jego zasad, zachowań, norm.
Każdego dnia Bóg udziela nam swojego miłosierdzia. Dziś po prostu o tym głosno mówi Kościół. W tym szczególnym czasie od Wielkanocy do Zesłania Ducha Świętego moje serce szególnie się raduje i prosi o jeszcze więcej Bożego Miłosierdzia każdego dnia.
Spotkanie Jezusa przez uczniów na drodze do Emaus skłania mnie do refleksji nad tym, w jakiej formie, postaci obecny jest teraz Bóg w moim życiu.
W dzisiejszej Ewangelii radość ze Zmartwychwstania i spotkania ze Zmartwychwstałym Jezusem miesza się z przeciwnościami, oporem ludzi niechętnych Jezusowi . Myślę, że doświadczamy takiej sprzeczności na co dzień.
Jak fajny byłby świat gdyby cierpienia nie było - w każdej formie - fizycznego, psychicznego, duchowego. Jaki świat byłby wspaniały - wygodny.
Jezus obmywa uczniom nogi. Oni się wzbraniają, czują się nie zręcznie. Bo to On chce im usługiwać. A to Jemu godzi się służyć. Nawet Jan Chrzciciel nie śmiał mu wiązać rzemyków w sandałach.
Dla mnie dziś w całym zabieganiu i myśleniu o sobie,, kwestia Judasza” wiąże się w ogóle ze zdradą objawiającą się brakiem czasu dla Boga. Taka subtelna, najpierw mała, a później duża, coraz większa niechęć do poświęcania czasu na modlitwę, rozważania, czy nawet Mszę Świętą.
Dzisiejsza Ewangelia skłania mnie do refleksji nad tym, w jakiej roli moge postawić siebie- człowieka, który biernie czeka na uzdrowienie bo uważa, że sam nie jest w stanie nic więcej zrobić i czuje się bezradny, czy tego, który mógłby pomóc w doprowadzeniu chorego do uzdrowienia.
Pierwsza myśl na słowa "znak od Boga" to kuszenie Jezusa na pustyni rozpoczynające trwający post. A tutaj? Bóg wręcz domaga się aby prosić Go o znak.
To zadziwiające, że można dokonywać takich wyborów: spalone miejsca na pustyni, słona, bezludna ziemia... Sama jednak muszę przyznać, że przewrotna ludzka natura czasem na takie manowce mnie prowadzi. Na pustynię egoizmu i zamknięcia w swoim żalu.
Pierwsza myśl, jaka nasuwa mi się, gdy czytam te Ewangelię jest taka, że pokora polega nie tylko na tym, aby się nie wywyższać, ale też na tym, aby potrafić się podporządkować, być posłusznym poleceniom, nakazom, nawet jeśli  widzimy, że osoba, która to głosi, sama tak nie postępuje.
W jednej z Ewangelii (Mk. 7) Jezus mówi, że to co wychodzi z serca, czyni człowieka nieczystym. To serce, z pełni którego Bóg rozkazuje "wykonać te prawa i nakazy". Dzisiaj w czytaniu z Mt. 7 Jezus mówi o tym aby miłować, modlić się za nieprzyjaciół.
Porzucić wszystkie swoje grzechy i strzec Bożych ustaw, to znaczy nawrócić się. A nawrócić to przemienić siebie tak głęboko, od "środka". To też skończyć z udręczaniem się starymi grzechami. Bo tego dokona Bóg jeśli tylko pozwalamy Mu działaĆ. Bo grzech popełniony w przeszłości nie może  zaważyć na naszym dalszym życiu.

Fatal error: Class CToolsCssCache contains 1 abstract method and must therefore be declared abstract or implement the remaining methods (DrupalCacheInterface::__construct) in /sites/all/modules/ctools/includes/css-cache.inc on line 52