Świadectwo

To ludzie tworzą naszą wspólnotę. Poniżej zamieszczamy ich świadectwa, w których opowiadamy jak Jezus Chrystus nas przemieniał i przemienia.

Chciałabym opowiedzieć świadectwo o małżeństwie, jako o drodze do bliskości z Bogiem. W naszym małżeństwie, tak jak w każdym innym, bywają chwile lepsze i gorsze, kłótnie, rozczarowania, pretensje. Przeważają jednak te dobre, piękne chwile spędzone razem a ja staram się wzrastać w cierpliwości i łagodności.

Kochani nawróciłam się 10 lat temu. W moim życiu była szarość, ból i ciemność. Trudna codzienność prywatna. Pamiętam jak dziś kiedy przez śnieg i długą odległość - nie stać mnie było na bilet szłam do sąsiednej parafii na spotkanie oazowe, które miało 2 gitary i zwykłe rozważanie biblijne. Takie były moje duchowe początki.

Rok temu gdy modliłem się o życie mojej babci, obiecałem Bogu, że jeżeli zostanie uzdrowiona - dam świadectwo. Dziś chcę się nim podzielić widząc i mając pewność co do owoców.

Relacja z naszym ziemskim ojcem, siłą rzeczy największym i najważniejszym autorytetem w pierwszych latach naszego życia, od którego uczymy się bezrefleksyjnie wtedy, kiedy najdynamiczniej kształtuje się nasza osobowość, staje się dla nas tym, czym jest system korzeniowy dla drzewa.

Mam na imię Beata i trochę lat życia za sobą. Z zawodu jestem księgową, chociaż wielu mówi, że nie wyglądam na księgową, ponieważ ten zawód kojarzy im się z kobietą koło 60, która nosi okulary na czubku nosa i na dodatek patrzy na każdego nieco podejrzliwie (spod tych swoich okularów).

Witam. Mam na imię Agnieszka. Obecnie przygotowuję się do ślubu, który odbędzie się w czerwcu.  Żyjemy z narzeczonym w czystości i chcemy by tak było, aż do dnia naszego ślubu. Jednak nie zawsze kierowałam się w życiu takimi zasadami. Podczas mojego pierwszego zawiązku zrobiłam sobie ogromny bałagan w sferze seksualnej.

Urodziłam się 32 lata temu z bardzo poważną chorobą układu moczowego. Nikt z lekarzy nie dawał wtedy moim rodzicom dużych szans na to, że przeżyję… Ochrzczona zostałam w środku tygodnia, najszybciej jak tylko się dało, bez uroczystej mszy świętej i na dodatek w czasie burzy i bez prądu w Kościele. :-)

Bardzo długo wzbraniałam się przed podzieleniem się świadectwem lecz czuję, że przyszedł czas kiedy trzymanie tego tylko dla siebie jest po prostu nie fair. Bóg tyle mi już w życiu ofiarował i ciągle mnie zaskakuje, że teraz moja kolei.

Kiedy w czasie Sakramentu Małżeństwa wypowiadałam „tak” po słowach kapłana: „Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Was Bóg obdarzy?”, nie zastanawiałam się jak wielkie znaczenie dla mojej relacji z Bogiem ma właśnie to otwarcie się na każde nowe życie w naszej rodzinie.

Słowa takie jak Pan Bóg, Jezus, Kościół nie były mi nigdy obce. Stykałem się z nimi na niedzielnej mszy świętej lub na lekcji religii lub w domu. Mama najbardziej dbała o moją i młodszego brata obecność na mszy świętej. Ale to nie oznacza że nie zdarzyło się nam jej oszukać i spędzić tego czasu gdzieś indziej, razem z kolegami....