Świadectwo Ani

Serce Jezusa- czyli świadectwo przebaczenia.

Bardzo długo wzbraniałam się przed podzieleniem się świadectwem lecz czuję, że przyszedł czas kiedy trzymanie tego tylko dla siebie jest po prostu nie fair. Bóg tyle mi już w życiu ofiarował i ciągle mnie zaskakuje, że teraz moja kolei.

Zawsze byłam osobą wierzącą, od dziecka chodziłam do kościoła. Jednak w sercu moim rosła nienawiść do człowieka, który mnie skrzywdził przed laty. Jeśli istnieje stan wszechogarniającej miłości to mogę stwierdzić, że z przeciwstawnym do niej uczuciem jest podobnie. Mijały lata, a podobno czas leczy rany. W moim przypadku nastąpiło coś co z psychologicznego słownika można nazwać „wyparciem” wspomnień. Zamknęłam się w swoim własnym świecie, do którego nie dopuszczałam nikogo nawet rodziny. Żyjąc tak często kłamałam trochę ze strachu, trochę dla wygody i spokoju. Przez kłamstwa nie potrafiłam zbudować trwałego związku, bałam się kochać a bardzo potrzebowałam miłości. Często pytałam Boga „Dlaczego?”, miałam żal, że pozwolił mi cierpieć. Nie układało mi się we wszystkich sferach mojego życia, czułam się słaba i niepotrzebna.

W wakacje 2009 roku pojechałam na rekolekcje WWO do Skorzeszyc aby pomóc przy opiece nad dziećmi. W czasie tych rekolekcji Jezus, kiedy oddałam mu swoje życie oczyścił moje serce z trucizny nienawiści, wlał w nie łaskę przebaczenia. W trakcie modlitwy o uzdrowienie zrozumiałam, że drogą do Jezusa jest wybaczanie. Jak pisze w Ewangelii św. Mateusz 18, 21-22: „Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”.

Kiedy powiedziałam, że odpuszczam mu jego winy i przebaczam to wtedy otrzymałam najcudowniejszy prezent jaki można sobie wyobrazić. Ukazał mi się obraz podobny do „Serca Jezusa” z pewną różnicą. Jezus miał na nim królewskie szaty i koronę oraz Jego jaśniejące serce spoczywało na dłoni wyciągniętej do mnie. Poczułam ulgę, byłam wreszcie wolna! Miałam pokój w sercu i czułam ogarniającą mnie z wszystkich stron miłość. Nie jestem w stanie opisać tej radości, ale głęboko wierzę, że nie ma takiej krzywdy, której z pomocą Jezusa nie jesteśmy w stanie wybaczyć. Nie ma takiej razy, której by Bóg Miłosierny nie uleczył. I wreszcie nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie jest nam w stanie odpuścić.

Ania