Świadectwo Mariusza

Słowa takie jak Pan Bóg, Jezus, Kościół nie były mi nigdy obce. Stykałem się z nimi na niedzielnej mszy świętej lub na lekcji religii lub w domu. Mama najbardziej dbała o moją i młodszego brata obecność na mszy świętej. Ale to nie oznacza że nie zdarzyło się nam jej oszukać i spędzić tego czasu gdzieś indziej, razem z kolegami. Uczestnictwo w niedzielnej mszy traktowałem jako obowiązek i trochę przymus. Nie miałem w sobie chęci bycia tam ponieważ nie rozumiałem większości rzeczy które dzieją się podczas Eucharystii.

W liceum poznałem ludzi z którymi się dobrze czułem, którzy mnie rozumieli i akceptowali. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, ale i alkoholu były przy tym ogromne ilości. Z czasem bez kilku win nie było pomysłów do zabawy i nie było z czego się śmiać. W ogóle cały sens życia sprowadził się do wypicia i uśmiania się albo … „urwania się filmu”. Trzeba było tylko wytrzymać kolejne „kazania” od rodziców a w szkole wytłumaczyć kolejne ucieczki z lekcji. Czegoś brakowało mi w tej codzienności, czasem wydawało mi się że nawet jest tak jakoś „pusto” ale kolejna „dobra” impreza przyćmiewała te myśli.

Któregoś dnia na wycieczce szkolnej do teatru zabraliśmy za mało alkoholu i było jakoś tak nudno, siedziałem w fotelu patrzyłem przed siebie ale myśli były gdzieś daleko. Koleżanka z klasy która siedziała obok zaczęła mi opowiadać że chodzi co tydzień od jakiegoś czasu na spotkania grupy modlitewnej. Nazywała to „odnową”. Mówiła że dużo tam śpiewają, sami młodzi ludzie, mówiła że się modlą i że Jezus jest żywy pośród nich… cokolwiek to znaczyło. Wtedy w tym teatrze nie odpuściła i w końcu jej obiecałem że przyjdę zobaczyć.

Zabrałem jeszcze kolegę pojechaliśmy na Kalinową. Tak nazywała się ulica przy której spotykali się ci ludzie w salce przykościelnej. Na spotkaniu staliśmy wokół zapalonej świeczki i na przemian wszyscy śpiewali piosenki o Jezusie i modlili się mówiąc na głos. To mnie mocno rozbawiło, pierwszy raz widziałem jak ludzie wokół bez żadnej krępacji mówią do Boga coś własnymi słowami. Po spotkaniu podeszło do nas dwóch innych kolesi i zaprosili nas do domu jednego z nich na dłuższą pogawędkę. To spotkanie skończyło się tym że sami na głos powiedzieliśmy Bogu że On od tej chwili jest naszym Panem i Zbawicielem i że to Jemu teraz oddajemy swoje życie. To miało oznaczać ten wyjątkowy moment w którym zapragnąłem zmienić swoje życie. Żeby nie było już tak „pusto”.

Od tamtej pory należę do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Przez te 16 lat życia z Bogiem ta „pustka” naprawdę się wypełniła. Czuję że moje życie zmierza w konkretnym kierunku zgodnym planem Bożym. Bóg obdarzył mnie cudowną żoną. Mamy dwóch synów którzy dorastają wśród swoich rówieśników we wspólnocie. Z całego serca wierzę że styl życia i wiara przekazywana naszym dzieciom przeze mnie i moją żonę da im siłę i mądrość potrzebną aby przeciwstawić się temu co proponuje świat.

Mariusz


Fatal error: Class CToolsCssCache contains 1 abstract method and must therefore be declared abstract or implement the remaining methods (DrupalCacheInterface::__construct) in /sites/all/modules/ctools/includes/css-cache.inc on line 52